zawody

Ze zbiornikiem Słok w Bełchatowie do tej pory nie miałem dobrych wspomnień. Kilka tur na tym łowisku zakończyłem na końcu stawki. Z drugiej strony intrygowały mnie piękne płocie łowione podczas zawodów oraz wysoki poziom techniczny, jaki trzeba osiągnąć, by efektywnie łowić na tym zalewie. Żeby przełamać złą passę na Słoku postanowiłem poprosić o pomoc Marcina Stańczyka, doświadczonego na tym łowisku zawodnika klubu Sensas Polska.
Pamiętam, jak kilkanaście lat temu z wypiekami na twarzy śledziłem w czasopismach wędkarskich relacje z zawodów Scandinavian Masters. W przeddzień tej legendarnej imprezy swoje zawody w Szwecji organizował Milo Colombo. Wtedy postać nieosiągalna, którą stawiałem w jednym rzędzie z Nuddem, Scotthornem czy da Silvą. W marcu poznałem Milo osobiście, wypiłem z nim piwo i wylosowałem stanowisko obok w czasie zawodów. To było naprawdę niesamowite przeżycie.
Do Częstochowy jechaliśmy pełni optymizmu. Z opowiadań wiedzieliśmy, że Zbiornik Huta potrafi być nieprzewidywalny, ale który ze znanych nam akwenów taki nie jest…? To co zastaliśmy na miejscu przeszło nasze oczekiwania.
Zawody pięć dni w tygodniu, wspólne śniadanie przed telewizorem i losowanie z wielkiego srebrnego pucharu. Tak wyglądają zawody w Anglii. Niesamowita atmosfera, totalny luz i astronomiczny poziom sprawiły, że start na brytyjskiej komercji na zawsze zapadnie w naszej pamięci.
Trening przed zawodami to dla wielu zawodników obowiązkowa część startu w wybranym turnieju. Ale czy zawsze trzeba być nad wodą 2-3 dni wcześniej przed zawodami i czy zawsze musi być to samo łowisko? Okazuje się, że nie! Chciałbym Wam dziś pokazać, jak przygotowywałem się do zawodów Tubertini Cup, które odbyły się na zbiorniku Szymanowice.
Do niedawna zawody rozgrywane na karasiach kojarzyły nam się z relacjami z mistrzowskich imprez we Włoszech lub Hiszpanii. Dlatego, gdy tylko dowiedzieliśmy się, że w Polsce istnieje podobne łowisko, od razu chcieliśmy tam pojechać. Udało się w tym roku przy okazji zawodów z cyklu Tubertini Cup.

Strony