treningi

Podczas wrześniowych Mistrzostw Świata najdokładniej podpatrywaliśmy Anglików. To co udało nam się zauważyć, zamiast chować w notes, postanowiliśmy wykorzystać nad wodą. Aby sprawdzić mistrzowską taktykę już tydzień po międzynarodowych zmaganiach wybraliśmy się nad Kanał Żerański.
Już dawno przekonałem się, że łowienie karpi na łowiskach komercyjnych nie jest rzeczą prostą. Łowisko pełne ryb nie zawsze oznacza sukces na treningu lub podczas zawodów. Ma na to wpływ naprawdę wiele czynników. Duże znaczenie mają odpowiedni kierunek wiatru, temperatura, pora dnia oraz wiele innych czynników.
Na początku listopada po raz ostatni w tym roku udałem się nad Kanał Żerański, aby stoczyć pojedynek z miejscowymi płociami i leszczami. Towarzyszył mi mój kolega, zawodnik Teamu Sensas - Bartek Mizera. Celem naszej wyprawy było postawienie "kropki nad i", po wyczerpującym i obfitym w treningi i starty sezonie.
W drugiej połowie sierpnia korzystając z dnia wolnego od pracy wybrałem się razem z Bartkiem Mizerą nad Narew w okolicy miejscowości Ponikiew. Do odwiedzenia tego miejsca skłoniły nas bardzo wysokie wyniki osiągane tutaj na zawodach z cyklu Maver Cup kilka dni wcześniej. Najlepsi podczas 4 godzinnej tury łowili ponad 9 kilogramów ryb.
W słoneczną sierpniową niedzielę wspólnie z Tomkiem Sikorskim wybrałem się do Halinowa, aby po raz kolejny w tym roku zasmakować wyczynowego "big game". Nasze nastawienie do treningu było bardzo luźne i spontaniczne. Przygotowaliśmy minimum sprzętu i proste zanęty oraz przynęty.
Pod koniec lipca po raz kolejny w tym roku wybrałem się z tyczką na Staw w Piorunowie, gdzie moim celem były jak zwykle ryby w rozmiarze XXL. Tym razem na potężnych karpiach i amurach chciałem przetestować nowy amortyzator Drennana o średnicy 3,6 mm. Zapowiadało się prawdziwe "big game"!

Strony