Z wizytą u Willa Raisona (część 3/3)

Nasza ubiegłoroczna wizyta u Willa Raisona nie ograniczyła się do tylko do łowienia ryb. Gospodarz łowiska pokazał nam także swój sklep, który byłby spełnieniem marzeń każdego polskiego wędkarza. Ogrom produktów dostępnych na miejscu, zaskakująco niskie ceny i możliwość skorzystania z porad jednego z najlepszych wędkarzy spławikowych... Czy można wymagać więcej?

 

Sklep rodziny Raisonów to prawdziwy raj na ziemi. Biznes położony zaledwie kilka metrów od jednego z akwenów Gold Valley robi niesamowite wrażenie już z zewnątrz. Nizutki budynek z cegły wydaje się niewielki, ale po wejściu do środka naszym oczom ukazuje się naprawdę spora powierzchnia, w której wyczynowcy znajdą niemal wszystko to czego dusza może zapragnąć.

Za ladą stoi jeden z pracowników, który jest jednocześniem bardzo dobrym wędkarzem. Will otwarcie przyznaje, że w Anglii nie ma miejsca na zatrudnianie przypadkowych ludzi. W pracy bardzo często pomaga mu ojciec, który choć ma już swoje lata to energii mógłby pozazdrościć nie jeden młodzian.

Sam sklep swoim kształtem przypomina literę L. W drugim budynku, z którym sklep jest bezpośrednio połączony, znajduje się piękny, przeszklony hall, z widokiem na całe Gold Valley. W hallu znajdziemy kilka sof, telewizor i barek, w którym możemy zamówić tosta, piwo lub kawę. I wszystko to za dosłownie 1-2 funty.

Ale wróćmy do sklepu. Nas najbardziej interesował ten najgrubszy, czyli tyczki, kombajny i duże akcesoria. Byliśmy ciekawi, co sklep, taki jak Willa, ma do zaoferowania najbardziej wybrednym klientom. Nie zawiedliśmy się. Na dzień dobry na gości czekają niemal wszystkie znane modele tyczek Mavera i Daiwy, Shimano, Prestona i Drennana. Wędki powieszone są na specjalnych hakach i za pozwoleniem można je rozłożyć i pomachać bezpośrednio nad wodą. W ofercie znalazł się m.in. Drennan Acolyte oraz Daiwa Air i Airity. Łącznie ponad 30 tyczek wartych grubo ponad 100 tysięcy złotych (a może i dwa razy tyle).

Topy do wspomnianych wędek można kupić zarówno w pakiecie, jak i oddzielnie. Koszt przeciętnego topu karpiowego? 25-30 funtów. Lepsze wersje kosztują dwa razy więcej. To wszystko przy angielskich realiach zarobkowych jest kwotą naprawdę śmiesznie małą. Will powiedział nam bowiem, że Anglik wykonujący zwykłą, prostą pracę u niego w mieście zarabia ok. 1500 tys. funtów miesięcznie (ok. 9000 zł). Za taką kwotę można kupić u niego w sklepie naprawdę solidny pack. Jaki pack kupimy w Polsce za 1500 zł? No właśnie…

Oprócz tyczek w oczy rzuca się duża liczba kombajnów i akcesoriów. Można tam kupić zarówno kosze Daiwy, jak i Mavera czy Prestona. Na próżno jednak szukać Rive i Sensasa. Na półkach roi się przy tym od fajek, balkonów i innych drobiazgów, które ułatwiają wędkowanie. Wszystkie są za naprawdę rozsądną cenę. Np. fajka kosztuje ok. 10-15 funtów. I znów – dla nas nie mało. Dla Anglika to świetna okazja.

Duże wrażenie zrobił nas także dział z ubraniami. Tylu bluz, podkoszulek, czapek i ogrodniczek nie widziałem w żadnym polskim sklepie. Uwierzcie, że zdjęcie nie oddaje bogactwa tamtejszej oferty. Wędkarski outfit jest tam naprawdę bardzo popularny.

Naszą uwagę przykuły także zanęty wędkarskie, które różnią się od tych znanych z rodzimych sklepów. U Willa można przebierać w szerokiej ofercie zanęt Old Ghost, których Will jest twarzą. Naprawdę świetny towar. Jest także mnóstwo angielskich zanęt i dodatków Sensasa (dużą popularnością cieszą się różne odmiany pieczywa).

Leniuchy znajdą na półkach gotowe zestawy wyczynowe, które wyglądają na naprawdę solidne. To dobra alternatywa dla osób, które nie mają czasu na regularne wiązanie.

Ci, którzy wolą zrobić to sami mogą kupić spławiki i pozostałe akcesoria. A spławików jest cała masa. Dominują oczywiście karpiowe, których cena waha się od 1 do 2 funtów za sztukę. Można także kupić niemal wszystkie rodzaje wagglerów i spławików kanałowych. Brakuje tylko klasycznych bombek i dysków, ale te w Anglii nie cieszą się popularnością.

Na sam koniec warto wspomnieć o pozostałych rodzajach wędzisk, które podobnie jak reszta sprzętu ukierunkowane są przede wszystkim pod wędkarzy wyczynowych. Feedery, matchówki… jest tego mnóstwo.

Podobnie jak pokrowców, z których każdy wybierze coś dla siebie. Dostępne są pokrowce tych firm, których wędki znajdują się w ofercie sklepu.

Co najlepsze to wszystko można oglądać i kupować z zimnym piwem w ręku, rozmawiając ze znakomitymi wędkarzami, patrząc bezpośrednio na piękne jeziora. Szkoda tylko, że aby czegoś takiego doświadczyć trzeba wyruszyć aż za Kanał La Manche…

Dodał: DF

Tekst: DF

Zdjęcia: DF i ŁK