Wywiad z Willem Raisonem

Indywidualny i drużynowy Mistrz Świata, wirtuoz wszystkich technik spławikowo-gruntowych, showman i fantastyczny człowiek. W dwóch słowach - Will Raison. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z żywą legendą wędkarstwa!

 

Will, jesteś prawdziwym szczęściarzem. Na co dzień robisz to co kochasz, dzięki czemu w pracy nie spędzasz ani jednego dnia…

 

To prawda, jestem wielkim szczęściarzem. Na codzień przebywam w towarzystwie wspaniałych ludzi i wykonuję zawód, który kocham. Czy można chcieć czegoś więcej? (śmiech)

 

Zdecydowanie – nie można. (śmiech) A jak zaczęła się Twoja przygoda z Daiwą? Dziś jesteś twarzą i symbolem tej marki.

 

Jeszcze za czasów szkolnych podjąłem pracę w sklepie wędkarskim. Za pierwsze zarobione pieniądze kupiłem sobie dwie tyczki Daiwy – na tamte czasy chyba najlepiej wyważone i najbardziej uniwersalne kije na rynku. 

 

Co to były za wędki?

 

Były to modele Connoisseur. Bardzo dobre wędki, do których mam wielki sentyment.

 

To prawda. Znamy te kije także z polskich łowisk. Ale Will, wróćmy do głównego wątku.

 

Oczywiście. Na jednych z zawodów drużynowych w jakich uczestniczyłem, Daiwa zaproponowała mi, abym został ich testerem. To było jak spełnienie marzeń. Otworzyła się przede mną propozycja wymarzonej pracy i perspektywa poznania wielu wspaniałych ludzi.  Dziś, pracuje zarówno z osobami które projektują i produkują  sprzęt, jak i z kadrą zarządzającą. Praca w takiej firmie to ogromne wyróżnienie. Mam tutaj styczność z najlepszym sprzętem dostępnym na rynku.

 

Jesteś tego pewien? (śmiech)

 

(śmiech) Absolutnie. Jeśli ktoś ma wątpliwości, niech kupi wędkę Daiwy i pojedzie z nią nad wodę! Zapewniam, że nie zamieni jej na żadną inną.

 

Will, zmieniamy temat. W Anglii macie jedyny w swoim rodzaju, specyficzny styl wędkowania. U nas króluje finezja i odławianie białych ryb na ochotkę. U was jest miejsce na wszystko – i na małe płotki i na wielkie leszcze i na komercyjne karpie. I to kilka dni w tygodniu, przez cały rok!

 

Faktycznie, pod tym względem mamy ogromne możliwości. W Anglii, jeśli tylko masz czas, możesz uczestniczyć w 3-4 czy nawet 5 zawodach w tygodniu.  Na Gold Valley mamy zawody w poniedziałek , środę, piątek sobotę i niedziele.  Więc gdybym nie był dziś tu na targach, właśnie holowałbym jakiegoś karpia. (śmiech)

 

Sugerujesz, że wczoraj też byłeś na rybach?

 

Jasne, że tak. Łowiłem na kanale obok mojego domu. Wędkarstwo w Anglii  jest bardzo różnorodne Możesz dziś łowić na komercji , jutro na rzece, a pojutrze na kanale. I to wszystko w promieniu kilku kilometrów.

 

Jaka jest twoja ulubiona metoda łowienia?

 

Nie ma takiej. Lubię wszystkie techniki i wielką frajdę sprawie mi doskonalenie każdej z nich.  Podczas treningów i zawodów zawsze staram się wybrać tą najbardziej skuteczną i nie sugeruję się własnymi zachciankami.

 

Ale gdybyś musiał wybrać tę jedną, jedyną?

 

Byłby to slider.

 

Slider?

 

Tak, ponieważ slider to nic innego jako bardzo trudne technicznie i wymagające łowienie.  Niewiele osób potrafi prawidłowo posługiwać się tą metodą.  A zapewniam, że na głębokich jeziorach, w których musimy szukać leszczy daleko od brzegu, nie ma nic lepszego!

 

 

Używałeś slidera na Mistrzostwach Europy w Belgii, prawda?

 

Dokładnie tak.

 

Co możesz powiedzieć na temat tych zawodów i samego łowiska? Naszym zawodnikom sprawiło ono ogromne trudności.

 

Kiedy przyjechaliśmy nad wodę, kanał były bardzo czysty i przejrzysty. Perspektywa łowienia była bardzo trudna. Ba! Uważam, że na przestrzeni moich wieloletnich doświadczeń z imprez rangi mistrzowskiej, była to najtrudniejsza technicznie woda, na jakiej łowiłem.

 

Ale mimo wszystko kanał Ci odpowiadał. Dlaczego?

 

Ponieważ preferuję łowienie bardzo małej ilości ryb. Gdy ryby biorą doskonale i jest ich dużo – wygrać może dosłownie każdy. W takich warunkach umiejętności większości wędkarzy są bardzo podobne. Gdy jednak musisz złowić  1, 2, 3 czy 4 ryby, wychodzą wszystkie braki i niedoskonałości w naszej technice. Na bezrybiu niezwykle ważny jest także dobrze zorganizowany trening.

 

Co zadecydowało o waszym sukcesie?

 

Trzy  elementy. Po pierwsze – bardzo dokładne nęcenie na samym początku. Po wygruntowaniu, trzeba było umieścić zanętę z dokładnością do kilkunastu centymetrów.  Druga sprawa to precyzja łowienia. Belgijskie leszcze były niezwykle ostrożne i żerowały obok zanęty. Ale nie kilka metrów obok, a do kilkudziesięciu centymetrów. Kręciły się tuż przy kulach i tylko tam następowały brania! Błąd na którymkolwiek z tych etapów sprawiał, że nasz spławik stał nieruchomo przez cztery godziny.  Trzecią bardzo ważną rzeczą była przynęta - bardzo małe czerwone robaki. Wzięliśmy je ze sobą z Anglii. Dwa takie robaczki, podparte kilkoma ochotkami były killerem na belgijskie leszcze. Świetnie reagowały na nie także miejscowe okonie – niezwykle cenne na stanowiskach, na których leszcze nie występowały.

 

Will, a jakie są twoje wspomnienia z MŚ, które odbyły się w Warszawie dwa lata temu?  

 

Uważam że łowisko było naprawdę fantastyczne i do złudzenia przypominało mi jeden z moich ulubionych angielskich kanałów. Przyjazny brzeg, dobrą głębokość i różnorodny rybostan – same plusy. I nie mówię tego dlatego, że drużyna angielska wygrała na tym łowisku.

 

Zdradź nam w takim razie - jak skutecznie łowić na Kanale Żerańskim?

 

Odniosę się do warunków, w jakich miałem okazję tam łowić, czyli przełomu lata i jesieni. Po pierwsze na Żerańskim nie można zaczynać od łowienia uklei. W pierwszych minutach skupiamy się na innych rybach, takich jak płocie i leszcze. Gdy łowienie nie idzie nam według planu, wtedy dopiero wtedy zaczynamy łowić ukleje. Dlaczego tak, a nie inaczej? Ponieważ lekka zanęta uklejowa, podawana regularnie, rozbija żerujące przy dnie ryby. Jeśli nie ma ich wiele, musimy wystrzegać się jakichkolwiek zachować, które odwrócą ich uwagę od zanęty przydennej. Drugą ważna rzeczą jest finezja łowienia, którą bagatelizuje wielu zawodników.  Mam tutaj na myśli delikatne żyłki, naprawdę małe haczyki i próby łowienia na dżokersa.

 

I wreszcie trzecia…

 

…Najważniejsza rzecz. Niedocenianie roślin przybrzeżnych. Na kanale było ich mnóstwo i na prawie każdym stanowisku można było wypatrzeć wystające z wody „badyle”. Wiele ryb kryło się właśnie w tych roślinach. Ja wygrałem swój sektor z wynikiem 3500 punktów i wiele ryb (zwłaszcza okoni) złowiłem właśnie na 4 i 6 metrze, pomiędzy grążelami.

 

Will, a jak podoba Ci się na targach?

 

Uważam, że to wydarzenie to duży sukces organizatorów i bardzo dobra promocja wędkarstwa. Jeżdżę na imprezy na całym świecie i muszę przyznać, że to jeden z największych eventów, w jakich uczestniczyłem.

 

W tym roku znów zobaczymy Cię w kadrze?

 

Skład angielskiej drużyny narodowej jeszcze nie jest znany, ale mam nadzieje że w ciągu najbliższych tygodni zostanie opublikowany. Nie ukrywam, że liczę na start zarówno na MŚ jak i na ME.

 

A jakie są Twoje pozostałe plany?

 

Chciałbym ciągle uczyć się wędkarstwa i doskonalić swoje umiejętności. Wędkarstwo ciągle się zmienia i cała sztuka polega na tym, by zmieniać się razem z nim.

 

Rozmawiał: ŁK

Dodał: DF