Wywiad z Jeanem Desque

 

Trzech wybitnych wędkarzy z francuskiego Teamu Sensas: Eric Lubin, Cristophe Noualhier i Jean Desque wzięło udział w zawodach z cyklu Grand Prix Polski, które pod koniec września odbyły się nad Kanałem Żerańskim. Z tym ostatnim mieliśmy okazję porozmawiać. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z żywą legendą światowego spławika.

-------------------------------------

Jean, jakie są Twoje wrażenia po weekendzie z Grand Prix Polski?

Na początku chciałbym podkreślić, że jesteśmy dumni i szczęśliwi z samego uczestnictwa w tych zawodach. To, że mogliśmy spróbować swoich sił na łowisku, które w ubiegłym roku gościło Mistrzostwa Świata jest dodatkowym plusem tej wizyty.

Z rybami było jednak znacznie gorzej.

Ten weekend nie był jednak najlepszy do przeprowadzenia zawodów. Dziś łowiłem w sektorze E, który był najmniej rybny ze wszystkich. Łowiłem pojedyncze rybki, choć bardzo mocno pracowałem na swój wynik. To dla mnie duże rozczarowanie, tym bardziej że wyniki na treningach były fantastyczne. Tak się jednak czasami zdarza. Taki jest urok tego sportu.

Co Twoim zdaniem było przyczyną słabych rezultatów?

Nie mam pojęcia. Być może spowodował to dziwny i mętny kolor wody. Widać było, że sytuacja pogarszała się w kierunku sektorów położonych po prawej stronie. W sektorach C i D wyniki były lepsze. 

Wielka szkoda, bo uwierz nam - o tej porze roku takie wyniki to absolutny paradoks. Zazwyczaj łowi się 4-5 kilogramów płoci, albo nawet więcej!

Wszyscy nam mówią, że taka sytuacja nie jest normalna. W piątek jak przyjechaliśmy nad wodę widzieliśmy żerujące ryby. Co chwila coś się spławiało, pojawiała się uklejka, widać było bąble żerujących leszczy. W sobotę kanał zamarł. Przez kilka godzin nie widziałem ani jednego spławu ryby.

Jaka była wasza taktyka i strategia na dzisiejszy weekend? Coś zmienialiście po sobocie?

Nic nie zmienialiśmy. Ale ciężko w ogóle mówić cokolwiek o taktyce, jeśli w wodzie nie było ryb. 

Jasne, ale jakie były Wasze założenia po treningach?

Po treningach postanowiliśmy nęcić na 11 i 13 metrze. Na 11 podawaliśmy zanętę z gliną, a na 13 samą glinę. Do mieszanek dodawaliśmy niewielką ilość jokersa i kastera. Na 11-stkę przygotowaliśmy także topy do łowienia uklei. Do krótszej wędki używaliśmy mieszankę 3000 Canal Super Black zmieszaną z Terre de Riviere, ale dość suchą i nie zbitą zbyt mocno, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że tutejsze dno jest bardzo miękkie. 

Opowiedz zatem nieco więcej o wynikach z treningów.

Na treningach dawało to świetne rezultaty. Na 11-stkę łowiliśmy około 5 kilogramów ryb, wśród których trafiało się wiele pięknych płoci. 

Nie próbowaliście łowić jeszcze bliżej?

Na 7 metrze nęciliśmy dużą ilością robaków, w tym ciętych gnojaków. Liczyliśmy tam na wymiarowe okonie, ale ich też niestety nie było.

A co z zestawami?

Łowiliśmy bardzo lekko. Przygotowaliśmy zestawy od 0.3 do 1.0 grama na tyczkę i 0.1 grama do łowienia pojedynczych uklejek. Ponieważ woda stała łowiliśmy praktycznie tylko na najlżejsze zestawy.

Didier Dellanoy twierdzi, że Kanał Żerański do złudzenia przypomina francuskie łowiska. W jakim stopniu pomogło Wam to w łowieniu?

Rzeczywiście, mamy we Francji prawie identyczne łowiska. Mam tutaj na myśli zarówno rybostan, jak i stosowane zestawy czy sposób żerowania. Pomimo sporej wiedzy na temat takiego łowienia byliśmy jednak bezradni. Dziś ryby nie jadły - nie wiem dlaczego.

Dlaczego nie próbowaliście łowić na matcha?

Niestety nie zabraliśmy wędek do matcha ze sobą. Być może łowienie pod drugim brzegiem rzeczywiście przyniosłoby jakikolwiek efekt, ale teraz to tylko gdybanie. Z tego co widziałem niektórzy polscy zawodnicy także tego próbowali i nie mieli efektów. W takim łowieniu przeszkadzałaby też trawa, która zbierała się pod drugim brzegiem. 

A co powiesz o organizacji? Jak porównałbyś to do francuskich realiów?

Wszyscy byli tu bardzo przyjaźni i pomocni, a samą organizację oceniłbym lepiej niż we Francji. Oprawa zawodów też robiła wrażenie.

Poważnie? A jak w takim razie ocenisz poziom naszych zawodników?

Byłem w Polsce kilka lat temu i muszę przyznać, że od tamtego czasu poziom Waszych zawodników poszybował do góry. Tutaj nie za bardzo mieli szansę by się wykazać, ale obserwowałem ich przygotowanie, dokładność i zaangażowanie. To był najwyższy światowy poziom.

Jean, kto w takim razie wpadł na pomysł waszego przyjazdu?

To był mój pomysł. Mam tutaj wielu wspaniałych przyjaciół, wiem że zawody tutaj to wspaniałe wydarzenie, a Polska ma wybitnych spławikowców. Chętnie przyjechałbym tutaj wcześniej, ale byłem bardzo zapracowany i nie bardzo miałem okazję. Wiem jedno - na pewno tutaj wrócę.

Teraz nieco zmienimy temat. Chcemy zapytać o Wasz start w angielskiej Fish'O'Manii.

Cóż mogę powiedzieć... Po raz pierwszy startowałem na tych zawodach i przyznaję, że było to wspaniałe doświadczenie. To zupełnie inne łowienie. Dzień przed naszym startem obserwowaliśmy zawodników łowiących na pellet i nie mogliśmy wyjść z zachwytu, nad ich techniką i wspaniałymi umiejętnościami. Co do naszego startu - zabrakło doświadczenia i obycia w tego typu imprezach. Nie składam jednak bronić. Za rok zamierzam tam wrócić i wygrać!

Podobne plany mają nasi wędkarze. Co w takim razie z francuskim wyczynem? Łowienie karpi jest we Francji popularne?

Samo karpiarstwo jak najbardziej, ale łowienie karpi na tyczkę nie jest popularne. Na północy mamy trochę karpodromów i dzikich łowisk, gdzie można łowić na laskę, ale nie widzę by zawodnicy rwali się do "big game". Mnie trochę to dziwi, bo we Francji samo łowienie jest bardzo tanie. Za 18 euro można łowić w całym kraju i na każdej wodzie. Zupełnie inaczej jest w Anglii, gdzie każda wizyta na łowisku kosztuje. Skalę zjawiska widać także po samych zawodach. Na angielskich imprezach jest kilkudziesięciu albo i ponad 100 wędkarzy. U nas uzbiera się co najwyżej kilku.

Na koniec trochę o nowościach. Czym Sensas zaskoczy w 2015 roku?

Mamy innowacyjne spławiki z nowego materiału, który jest o około 50% lżejszy od balsy i w ogóle nie absorbuje wody. Jego najważniejszym plusem jest jednak powtarzalność gramatury. Weźmiesz 10 spławików i gwarantuję, że wszystkie będą miały taką samą gramaturę. To zasługa jednolitości materiału, z któego są zrobione. Metrowa paleta balsy zawsze będzie miała różną twardość na poszczególnych odcinkach. Tutaj tego zjawiska nie ma.

W ilu modelach zastosujecie tą innowację?

Na około 15.

Tyczki też zrobią rewolucję?

Mamy dwa nowe rodzaje tyczek - nową serię 4, taką jak np. 74 XL River i serię 9, np. model 974. Krótsza seria będzie nieco mocniejsza, nastawiona na cięższe łowienie. Seria XL jak zwykle będzie miała nieco ponad 13 metrów. W nowych seriach zastosowaliśmy nową serię węgla Nanoflex - dzięki temu kije są nieco lżejsze, a przy tym nie zatraciły swojej sztywności i mocy.

 

Dziękujemy za rozmowę!

Rozmawiali: DF i ŁK

Zdjęcie: Radek Wysocki