Wisła w Warszawie

Lokalizacja:

 

Opis dotyczy odcinka Wisły od mostu Śląsko-Dąbrowskiego, aż po rewiry KS "Spójnia", który znajduje się poniżej warszawskiej Cytadeli. Mieszkańcy stolicy nazywają to miejsce "Podzamczem" lub "Wiślanymi bulwarami". Za plecami wędkarzy usytuowane są Stare i Nowe Miasto oraz wspomniane mury obronne Cytadeli.

 

Dojazd:

 

Minusem tego łowiska jest brak możliwości dojazdu na wybrane stanowisko. Samochód można zostawić w dwóch miejscach - na parkingu koło klubu Spójnia lub pod Mostem Gdańskim. Potem musimy przejść od kilkudziesięciu do nawet kilkuset metrów. W takiej sytuacji przyda się wózek do przewożenia sprzętu lub pomocnik, który zabierze część "tobołków".

 

 

Charakterystyka łowiska:

 

Opisywany odcinek jest pozbawiony zakrętów. Brzeg jest równy i od strony zachodniej ubetonowany. Strona praska jest dość gęsto zarośnięta i obfituje w główki oraz starorzecza. Łowiska "Podzamcze" oraz "Spójnia" bez względu na porę roku dają możliwość bezproblemowego dotarcia na stanowiska. Same stanowiska w niektórych miejscach porastają krzaki, a latem również wysokie trawy. Dlatego warto szukać wydeptanych miejsc, które często są regularnie nęcone i dają lepsze perspektywy w łowieniu.

 

 

Głębokość:

 

Ten punkt nie może być opisany jednoznacznie. Wisła jak każda rzeka charakteryzuje się niezwykle zmienną głębokością. Wysoka woda spływa rzeką tuż po zimie, gdy stopnieją śniegi oraz kilka dni po obfitych opadach deszczu. Królowa polskich rzek przybiera wtedy kolor kawy z mlekiem, a głębokość sięga nawet 4 metrów. Przeciętnie jest to jednak 150-200 cm, a w skrajnych przypadkach (szczególnie późną wiosną i latem) niecałe 100 cm. Jednak wbrew pozorom to właśnie przy niskiej 100-150 centymetrowej wodzie na tym łowisku notuje się najlepsze wyniki i w nurcie pojawiają się największe ryby. Warto wspomnieć także o główkach, wokół których głębokość może być zupełnie inna. Takie miejsca są zmorš wielu wędkarzy, ponieważ poza nierównym dnem, obfitują w twarde zaczepy.

 

 

Uciąg:

 

 

Uciąg rośnie wraz z ilością wody (głębokością). Czasami na długości 100 metrów można znaleźć odcinki diametralnie różniące się od siebie. Gdy w jednym miejscu woda rwie na 20 gram, kilka stanowisk poniżej wędkarze pływają 5 gramowymi listkami. Uśredniając można jednak przyjąć, że warszawska Wisła od kwietnia do października "ciągnie" od 3 do 25 gram i właśnie takie zestawy warto mieć ze sobą na łowisku. Gdy woda płynie szybciej raczej nie opłaca się przyjeżdżać na to łowisko, ponieważ ryba ucieka z głównego nurtu.

 

 

Gatunki ryb:

 

Dominującymi gatunkami są krąp i płoć. Przeważają ryby o wielkości 100-200 gram, jednak bardzo często wędkarze mogą pochwalić się sztukami ponad półkilogramowymi. Na haczyk trafiają także ryby charakterystyczne dla rzek takie jak jazie (najczęściej 25-30 cm, maksymalnie 50 cm, przy 2 kilogramach), klenie (podobnie jak jazie) i certy (około 0.5 kg). W ostatnim czasie wizytówką łowiska stały się brzany, które najczęściej wygrywają walkę z wędkarzami. W 2008 i 2009 roku do siatek regularnie trafiały "barweny" o masie od 1 do 3 kilogramów. To dobry sygnał. Obecność brzan, cert i świnek świadczy o tym, że rzeka jest coraz czystsza i wrażliwe gatunki znów znajdują w niej dobre warunki do bytowania. Przez 2, góra 3 miesiące jest także szansa na leszcza - i to niemałego. W czerwcu i lipcu, na "Spójni" łowiono 2-3 kilogramowe łopaty.

 

 

Ocena ilościowa (Skala 1-6; Ryby łowione metodą spławikową):
 

 

  • Krąp 6
  • Płoć 4
  • Duży leszcz 4
  • Mały leszcz 3
  • Brzana 3
  • Okoń 3
  • Kleń 3
  • Certa 3
  • Jaź 3
  • Świnka 2
  • Karp 1
  • Ukleja 3
  • Kiełb 1

Dominująca metoda:

 

Nad Wisłą króluje tyczka. Jest to jedyna technika, na którą skutecznie można łowić wszystkie wymienione powyżej gatunki ryb. Ciężko wyróżnić, która z metod jest najskuteczniejsza - jedni uważają, że przepływanka, z kolei drudzy twierdzą, że najwieksze szanse na sukces daje metoda "na stopa". Ta druga z pewnością jest świetnym sposobem na duże ryby. Czasami jednak ryba nie chce pobierać nieruchomej przynęty - co ciekawe warszawskie leszcze częściej łowione są na przynętę niesioną przez nurt. Alternatywą może stać się łowienie uklei - jest to jednak wybór dla tych, którzy fatalnie polosowali i nie mają ryb pod tyczką. Uklejami nie da się tutaj wygrać. Jest ich mało i nie występują na każdym stanowisku. Bolonka jest tutaj metodą praktycznie nieznaną, dlatego ciężko stwierdzić czy warto ją wypróbować.

 

 

Stosowane zestawy:

 

Cóż można napisać. Jak na każdej rzece jedni będą woleli listki, a inni bombki. Mozliwość wyboru kończy się, gdy woda płynie na więcej niż 10 gram. Wtedy bezapelacyjnie najlepiej sprawdzają się dyski. Zestawy wyposażane są w klasyczne obciążenie składające się z oliwki i kilku śrucin rozmieszczonych poniżej. W zestawach cięższych niż 5 gram stosowane są krętliki co eliminuje problem plątania zestawu. Żyłka główna na tym łowisku powinna mieć średnicę od 0.12 do 0.16 przy przepływance i od 0.16 do 0.20 w metodzie na stopa. Przypony dostosowujemy do obecności dużych ryb w łowisku. Kiedy te biorą warto założyć "dwunastkę" lub "czternastkę". W innym razie żyłka 0.08 lub 0.10 powinna wystarczyć na pokonanie krąpi i płoci.

 

Ciekawostki:

 

Najlepiej na opisywanym łowisku sprawdzają się mieszanki leszczowe, podane z gliną i dużą ilościa robaków. To właśnie one decydują o naszym sukcesie lub porażce. Warszawskie ryby lubią sobie podjeść dlatego do zanęty trzeba dodać około 0.5 litra parzonych białych robaków lub pinek i drugie tyle jokersa. Gdy biorą leszcze warto mieszankę wzbogacić czerwonymi robakami, które są także świetną przynętą na większe karpiowate. Ryby nie są tutaj ostrożne i pewnie pobierają pokarm. Zazwyczaj nie przeszkadza im nęcenie z ręki (jeśli głębokość jest mniejsza niż 100 cm warto sięgnąć po kubek). Ryb trzeba szukać w miejscach z równym dnem, najlepiej okraszonym niewielkim dołkiem lub kamieniem, w którym zatrzymają się kule. Przy wysokiej wodzie trzeba uważać na spływające drzewa i inne niespodzianki, które mogą uszkodzić kij.