Sensas Crazy Bait okiem uczestnika

Ostatnie lata to prawdziwy "boom" na nowinki, które przywędrowały do nas z kolebki wędkarstwa - Anglii. Mam tutaj na myśli m.in. zawody komercyjne rozgrywane na łowiskach obfitujących w naprawdę duże ryby. Na Wyspach i we Francji jest to standard - u nas taka forma rywalizacji dopiero raczkuje.

 

W naszym kraju łowiska komercyjne (zwane na zachodzie "karpodromami") przyciągają w ostatnim czasie wielu wędkarzy, którzy chcą przetestować realną wytrzymałość swoich wędzisk i przy okazji poddać próbie swoje umiejętności holowania bardzo silnych ryb. Doskonałą okazją ku temu z pewnością będą starty w zawodach takich jak Sensas Crazy Bait. Jest to cykl imprez, który być może na dobre zagości w naszym kraju i w kolejnych latach na stałe wpisze się w grafik zawodniczego peletonu. W pierwszych zawodach tego cyklu miałem przyjemność brać udział, dlatego podzielę się z czytelnikami moimi spostrzeżeniami.
 

Miejscem zmagań był staw w Halinowie, który kilka dni przed zawodami został dodatkowy zarybiony średnimi karpiami. Poza karpami w łowisku nie brakuje sumów, amurów i średniej białej ryby, która osiąga tutaj znakomite przyrosty. Punktualnie o godzinie 6:00 organizator przywitał wszystkich uczestników, przypomniał zasady rywalizacji i kryteria przyznawania nagród.

 

Po losowaniu wszyscy błyskawicznie rozjechali się po swoich stanowiskach. Start został zaplanowany na 8:30, więc każdy otrzymał wystarczająco dużo czasu. W czasie przygotowań widać było ze zawodnicy nastawieni są na walkę z dużymi rybami – puste gumy, grube żyłki, spławiki z grubymi antenami... tego nie zobaczymy nad rodzimymi kanałami i jeziorami.

 

Jako przynęt używano przede wszystkim pelletu i kukurydzy - nęcono zaś grubymi mieszankami na bazie kukurydzy. Praktycznie każdy z zawodników przygotowywał na karpie zestaw skrócony, a niektórzy również odległościówki. Po sygnale "wolno nęcić" rozpoczęło się bombardowanie łowiska kulami zanętowymi. Niektórzy zawodnicy podeszli do tematu nieco subtelniej i ograniczyli swoje nęcenie do podania z kubeczka zanętowego odrobiny pelletu. Sam podałem grube przynęty pod tyczkę i dosłownie kilka kul zanęty pod matcha.

 

Łowienie rozpocząłem właśnie od odległościówki, bowiem nauczony doświadczeniem wiem, że w pierwszych minutach bardzo trudno złowić tutaj cokolwiek na tyczkę. Mój wybór okazał się trafny ponieważ już w pierwszym rzucie miałem branie, niestety nie zaciąłem w tempo. Drugi rzut, tym razem na kukurydzę i po wyraźnym braniu na kiju czuje całkiem niezłą rybę. Po wyholowaniu okazuje się nią kilogramowy karpik. Ten wąsaty zbój pozwoliła objąć mi prowadzenie w sektorze.

 

Przez pierwszą godzinę moi "sąsiedzi" z sektora odławiali tylko niewielkie jazie i leszczyki, co pozwalało mi utrzymać się na pierwszej pozycji. Dopiero w drugiej godzinie, kolega obok, Grzesiek Tandecki dobrał się wreszcie do karpi z "krótkiego" matcha. Z 20 metra odłowił kilka sztuk i kilka spiął. To był znak, że karpie wreszcie się ruszyły i lada moment mogą wejść na tyczkę. Tak też się stało - prawie każdy uczestnik zawodów doczekał się pierwszych brań karpi. Mi udało się złowić 2 sztuki, jedna po drugiej, niestety niezbyt duże. Tymczasem Sylwester Dawidziuk również wędkujący w moim sektorze złowił 6-kilogramowego karpia, który od razu wywindował go w klasyfikacji.

 

Do końca zawodów udało mi się jeszcze wyciągnąć 4 okołokilogramowe karpiki i z wagą ponad 8000 pkt zająłem 5 miejsce w sektorze. Do pełni szczęścia zabrakło mi selekcji ryb. Niestety sąsiedzi złowili nieco większe sztuki przez co wyprzedzili mnie w tabeli wyników.

 

Chociaż do Halinowa przyjechałem po zwycięstwo, jestem względnie zadowolony ze swojego wyniku i start uważam za udany. Choć karpie łowię już 12 lat, to wciąż muszę się uczyć, a takie zawody są najlepszą okazją ku temu. Niedawno na Pucharze Mazowsze Wędkuje zająłem ostatnie miejsce w sektorze, teraz uplasowałem się w połowie stawki. Mam nadzieję, że zachowam progres i kolejne zawody ukończę w czołówce.

 

Sukcesem startu w Sensasie Crazy Bait była z pewnością skuteczność holi - wyciągnąłem 100% zaciętych ryb. Niestety tak jak wspomniałem nie potrafiłem wyselekcjonować większych egzemplarzy, ale wydaje mi się że wiem co mogło być tego przyczyną...

 

Zawody odbyły się w bardzo fajnej atmosferze. Plusem były wysokie nagrody pieniężne, przejrzyste zasady i bonusy do wylosowania. Tego typ imprez jest coraz bardziej popularny i z pewnością będzie coraz poważniejszą alternatywą dla monotonnych zawodów z cyklu Grand Prix Polski czy zawodów okręgowych.

 

Wyniki zawodów:

 

1. Bogucki Dariusz (1) 18480
2. Brzozowski Ryszard (1) 17390
3. Dawidziuk Sylwester (1) 14160
4. Gregorczyk Jarosław (2) 17260
5. Radka Leszek (2) 16620
6. Tandecki Grzegorz (2) 11960
7. Stefaniak Wojciech (3) 13200
8. Kurek Mariusz (3) 11720
9. Buzes Mariusz (3) 10960
10. Duda Dariusz (4) 10420
11. Brzozowski Krzysztof (4) 9720
12. Gutkiewicz Ernest (4) 6360
13. Brzezowski Michał (5) 10340
14. Kalmus Łukasz (5) 8540
15. Jarosławski Mirosław (5) 4860
16. Zajączkowski Marek (6) 7760
17. Giluk Andrzej (6) 7380
18. Olejarz Wojciech (6) 4540
19. Olczak Robert (7) 6780
20. Skowroński Krzysztof (7) 6500
21. Szulczyk Mariusz (7) 2320
22. Urbański Tomasz (8) 2940
23. Szuster Walter (8) 2700
24. Fabiańczuk Dariusz (8) 260
25. Urbaniak Sławomir (9) 1640
26. Lange Janusz (9) 780
27. Ciaston Andrzej (9) 0