Puchar Mazowsze Wędkuje w Halinowie

W sobotę 30 czerwca w Halinowie odbyły się drugie tegoroczne zawody o Puchar Portalu Mazowsze Wędkuje. Na tej wodzie mazowiecka "rodzina" spotkała się już po raz drugi w historii. W zeszłym roku właśnie tutaj organizowałem pierwsze zawody w formule "Big Game", podczas których zawodnicy złowili ponad 300 kilogramów ryb!

 

Tym razem na starcie po raz kolejny pojawili się znakomici i znani nie tylko w Polsce wędkarze, tacy jak: Adam Kruk, przedstawiciel firmy Maver na Polskę, oraz najważniejsza postać polskiego przedstawicielstwa firmy Sensas – Ernest Gutkiewicz. Ponadto nie zabrakło mistrzów Okręgu Mazowieckiego w kategorii Seniorów z lat 2010-2011 (Łukasz Kalmus, Darek Bogucki, Marcin Kostera) i jak się później okazało tegorocznego vicemistrza Polski Seniorów – Sylwestra Dawidziuka. Taka obsada, uzupełniona wieloma niewymienionymi fantastycznymi zawodnikami i zawodniczkami gwarantowała znakomite emocje i bardzo wysoki poziom.

 

 

Zaraz po powitaniu wszystkich uczestników i szybkim przypomnieniu harmonogramu oraz regulaminu zawodów zabrałem się za losowanie numerka, od którego rozpoczęło się losowanie stanowisk. Była to kluczowa kwestia tego dnia bowiem karpie i inne duże ryby upodobały sobie tylko nieliczne odcinki stawu, a nieznośny wręcz upał dodatkowo zniechęcał je od intensywnego żerowania.

 

Najciekawiej zapowiadał się sektor A, do którego trafiły takie nazwiska jak: Kalmus, Skowroński, Kruk, Gutkiewicz, Bogucki, Chłopecki i wielu innych „faworytów”. Tutaj po prostu musiało się dziać coś ciekawego. Nęcenie zaplanowałem na godzinę 8:00, a 10 minut później miały się rozpocząć zawody. W międzyczasie mogłem przyjrzeć się zawartościom pudełek i wiader uczestników, w których można było znaleźć dosłownie wszystko. Od dużej ilości zanęty na bazie kukurydzy, poprzez czysty pellet, bardzo duże ilości białych robaków, aż po różne, różniste pasty, konopie i mieszaninę wszystkiego co wymienione. Najlepiej sprawdziły się warianty „bezpieczne”. Połowili bowiem Ci zawodnicy, którzy nęcili oszczędnie i nie przesycili mocno przejedzonych ryb, które w poprzednich dniach zostały niestety dość obficie nakarmione przez gospodarzy łowiska.

 

 

Kilka minut po óśmej kilkaset kilogramów smakołyków powędrowało do wody i rozpoczęło się wielkie polowanie. Pierwsze minuty były bardzo niemrawe. Słońce przypiekało dość mocno, jednak ryby choć były w łowisku (ocierały się o żyłkę), brały niechętnie. Dopiero pół godziny później na kijach zameldowały się pierwsze karpie, głónie u wędkarzy z sektora A. Większość ryb była "najechana" co potęgowało siłę ich odjazdu i zwiększało szansę na wygranie potyczki z wędkarzem... i tak w rzeczy samej było. Ryby tracili Ernest Gutkiewicz, Darek Bogucki i Krzysiek Skowroński. W międzyczasie Maciek Chłopecki regularnie odławiał średnie ryby, co w perspektywie całych zawodów mogło wydawać się całkiem rozsądną taktyką.

 

 

W drugiej godzinie ruszyła się sytuacja w sektorze B. Świetnie łowił Robert Olczak, który w krótkim czasie wyjął na matcha dwa piękne karpie (większy ważył ponad 4 kilogramy). Rozkręcał się także Grzesiek Tandecki oraz końcówka sektora A - Andrzej Lis i Adam Kruk. Tymczasem w sektorze C było niestety pusto... pojedyncze średnie ryby broniły zawodników przed zerem, a zacięte karpie po krótkim holu zrywały się i odpływały w siną dal. Dopiero trzecia godzina przyniosła zmianę sytuacji. Wtedy to prawdziwy koncert dał Wojciech Stefaniak, który w krótkim czasie wyjął 4 karpie, w tym największą rybę zawodów - 7 kilogramowego lustrzenia!

 

 

 

W sektorze B rozkręcał się Krzysztof Brzozowski, a tempa nie zmniejszał także Robert Olczak. W sektorze A do walki włączył się Tomek Urbański, który wyjął kilka średnich karpi, ale całej konkurencji z każdą minutą bardzo wyraźnie odjeżdżał Krzysiek Skowroński.

 

Bardzo mocnym zagrożeniem dla Krzyśka mógł być Darek Bogucki, jednak ten zrywał prawie wszystkie zacięte ryby (wyjął 2 z 10 zaciętych) i stracił szansę na nawiązanie walki o zwycięstwo. Dobry rytm podtrzymywali za to Ernest Gutkiewicz (6 z 12 karpi wyjętych) oraz Maciek Chłopecki, który cały czas łowił średnie ryby, a swój wynik podbudował ponadkilogramowym sumem.

 

 

 

 

Ostatnia godzina nie zmieniła wiele w klasyfikacji. Brań było bardzo dużo, jednak ryby znów okazywały się sprytniejsze. Nieźle na koniec łowił Krzysiek Opłocki z sektora B oraz najmłodszy uczestnik zawodów, Bartek Krzyżak, któremu należą się największe brawa - i to na stojąco! Urodzony w 2001 roku utalentowany zawodnik z Błonia pod koniec stoczył pasjonujące walki z karpiami i amurami. Zwłaszcza za pięknego ponaddwukilogramowego amura Bartek zasłużył na ogromne uznanie.

 

 

 

 

I tak oto stety albo niestety o godzinie 13:10 zawody dobiegły końca. Na początek zważony został połów Krzyśka Skowrońskiego i niemal od razu stało się jasne, że wyprzedzić go będzie niezmiernie trudno. Ponad 18500 punktów mówiło samo za siebie. W tak trudnych i loteryjnych warunkach to naprawdę kapitalny rezultat. Maciek Chłopecki złowił 8 kilogramów ryb mniej, jednak jemu też należą się ogromne brawa - złowił zdecydowanie najwięcej ryb, jednak zabrakło mu w siatce bonusów.

 

Krzyśka i Maćka w sektorze A rozdzielił Adam Kruk, który swój wynik zbudował na karpiach i sumach. W sektorze B najlepszy okazał się Robert Olczak, który zgodnie z przewidywaniami wyprzedził Krzysztofa Brzozowskiego. Na trzecim miejscu w tym sektorze uplasował się Grzegorz Tandecki z Błonia (niecało 10000 punktów).

 

 

 

 

Sektor C był doskonałym przykładem tzw. "One Man Show". Otóż łowiący w nim Wojciech Stefaniak... złowił więcej ryb niż wszyscy pozostali zawodnicy z tego sektora! To świadczy niestety o nierówności tego odcinka zawodów, ale także o wielkiej klasie zwycięzcy, który w takich, a nie innych okolicznościach potrafił wycisnąć nie 100, a 200% ze swojego stanowiska, czapki z głów! Drugie i trzecie miejsce w sektorze zajęli Mateusz Łapacz i Andrzej Giluk, którzy osiągnęli wyniki poniżej 2000 punktów, co w takich warunkach okazało się jednak wystarczające. Brawa dla wszystkich za walkę do końca... w sektorze C była ona szczególnie trudna.

 

 

 

 

Wyłoniona została zatem czołówka zawodów. I miejsce, puchar i pierwszeństwo w wyborze nagrody trafiło do Krzysztofa Skowrońskiego, który w pełni zasłużenie triumfował na swoim ulubionym łowisku. Drugie miejsce zajął Robert Olczak, nieoczekiwany zwycięzca sektora B, który pokazał wielką klasę wygrywając sektor za pomocą metody odległościowej. Trzecie miejsce zajął wspomniany przed chwilą Wojciech Stefaniak, bezapelacyjny zwycięzca sektora znajdującego się najbliżej bramy wejściowej.

 

 

Nagrody rzeczowe trafiły do pierwszej dziesiątki zawodów w Halinowie oraz do czterech "lucky looserów". Na najlepszych czekały pokrowce matchowe, pokrowce na siatki, portfele, kosze do podbieraków, proce, wiadra pełne zanęt oraz masa innych atrakcyjnych nagród. Upominkami nagrodzeni zostali także najmłodsi i najdzielniejsi uczestnicy zawodów: Bartek Krzyżak oraz Magda Jasińska.

 

Po zawodach przyszedł czas na pożegnanie zawodników, podziękowanie za piękną walkę oraz zaproszenie na kolejne wrześniowe zmagania.

 

Jeszcze raz chciałbym podziękować osobom, które w szczególny sposób pomogły mi w organizacji imprezy:

 

 

- Mojemu Tacie za nieocenioną pomoc logistyczną i wsparcie od początku do samego końca zawodów.

 

- Wojciechowi Stefaniakowi, Andrzejowi Gilukowi i Krzysztofowi Skowrońskiemu - za pomoc przy rezerwacji łowiska i bieżące informowanie o sytuacji w Halinowie.

 

- Robertowi Kowalczykowi i Zbyszkowi Turkowi za udostępnienie i dostarczenie akcesoriów bez których organizacja zawodów nie byłaby możliwa.

 

- Monice Ruszczyk i Magdzie Jasińskiej za ogromną pomoc przy ważeniu ryb i podliczaniu wyników. Monika ponadto zadbała o wypisanie dyplomów i zdjęcia - dzięki raz jeszcze!

 

- Leszkowi Jaworskiemu i Tomkowi Sikorskiemu za udostępnienie zdjęć z zawodów.

 

A także sponsorom i partnerom imprezy:

 

- Firmie MatchPro i Krzysztofowi Kałużnemu

 

- Sklepowi Wędkarskiemu "Esox"

 

- Firmie Robinson

 

- Darkowi Boguckiemu i firmie Sensas

 

 

I wszystkim, którzy choćby przez sam udział przyczynili się do powstania tej imprezy. Nie każdemu było dane złowić siatkę pełną ryb, jednak wierzę w to, że każdy uczestnik wyniesie z nich miłe wspomnienia, a we wrześniu kto wie... może odbije sobie czerwcowe niepowodzenie. Do zobaczenia nad wodą!