Płoć na przedzimiu

Często zaczynamy sezon nad Kanałem Żerańskim. Tym razem postanowiliśmy go tam zakończyć. W wyprawie towarzyszył nam Konrad, który jak sam deklarował, zawsze miał duży problem z dobraniem się do listopadowych płoci. Tym razem, bogatszy o kolejny sezon doświadczeń, odstawił toporne zestawy i zdecydował się na ultrafinezyjne łowienie.

 

Z zawodów rozgrywanych w ostatnich tygodniach w Aleksandrowie nie napływały pozytywne wieści. Wędkarze łowili w kratkę i przy dużej presji miewali problemu z przytrzymaniem ryb na dłużej. Nam jednak nie zależało na tym, by na siłę nałowić się do syta. Aby móc wyciągnąć sensowne wnioski usiedliśmy tuż obok 40-osobowej grupy zawodników, która walczyła przy okazji kolejnej edycji Match This Cup.

 

Konrad przygotował na ten dzień bardzo delikatne zestawy zbudowane na żyłkach 0,10mm ze spławikami od 0,3 do 1,0 grama. Kanał w tym miejscu jest dość głęboki – ma około trzech metrów. Słyszeliśmy jednak, że ryby nie najlepiej reagują na toporne zestawy i wolą pobierać pokarm będący w lekkim ruchu. W topach Konrada znalazły się gumy lateksowe o średnicy 0,8mm. Na same płocie to zbyt dużo, ale w łowisku występuje sporo leszczy w przedziale od 300 do 1000 gram i przy cieńszej gumie ich hol mógłby być kłopotliwy. Zanęta również była bardzo subtelna. Do drobno przetartej ziemi z gliną nasz kolega dodał litr zanęty Sensas Gardons, trzy setki jokersa, garstkę kastera i odrobinę kleju. Mieszanka była całkowicie czarna, dobrze się kleiła, ale nie była przy tym zbyt mocno domoczona. Aby nie nasycić ryb zbyt szybko część z kul Konrad dokleił bentonitem. Do łowienia przygotowaliśmy ochotkę i czerwoną pinkę. Do donęcania - wyłącznie jokersa.

Ryby pojawiły się w łowisku tuż po głównym nęceniu. Brania były bardzo subtelne, szarpane i widać było, że rybie coś nie pasuje. Konrad szybko zmienił top z gramowym zestawem na spławik 0,5 grama i błyskawicznie wyholował ładną płoć. Chwilę później w siatce zameldowała się następna. Pomimo dużej głębokości i lekkiego bocznego wiatru, przez który „ciągnęło górą”, ryby nie reagowały na stabilnie podaną przynętę. Co ciekawe, na ultralekki zestaw Konrad łowił nawet leszcze.

Ryby nie były duże, miały do 500 gram, ale podczas późnojesiennej wyprawy cieszyły oko.

Świetnie tego dnia sprawdziły się przypony z fluorokarbonu z haczykami Drennan Ultrafine Pole. Na tę porę roku trudno o lepszy model. Ryby nie są już tak waleczne jak latem, a przy tym biorą bardzo delikatnie i często się spinają.

Ważna była także umiejętna prowokacja. Statyczne spływanie zestawem nie przynosiło efektów. Trzeba było często przytrzymywać i podnosić zestaw. Po takim ruchu następowała większość brań.

 

Dodał: DF