Mistrzostwa Okręgu Mazowieckiego 2012

Blisko 170 zawodników w 5 kategoriach rywalizowało w ostatni weekend maja o tytuł Spławikowego Mistrza Okręgu Mazowieckiego. Areną zmagań była flagowa woda Mazowsza - Kanał Żerański. O tym jak kapryśnym, wymagającym i nieprzewidywalnym łowiskiem potrafi być Żerański w ciepłych porach roku przekonali się już chyba wszyscy, którzy mieli okazję zawitać nad to łowisko.

 

Po raz kolejny potwierdziła się stara prawda mówiąca, że nie kilkudniowe treningi, a żelazna taktyka i umiejętność przystosowania się do warunków aktualnie panujących w łowisku są tutaj najważniejsze. Na przebieg zawodów ogromny wpływ miały także bardzo duże wahania poziomu wody oraz całkowicie niespodziewany silny uciąg, który mocno przetestował przygotowanie sprzętowe wielu zawodników.

 

 

Jak zwykle najmocniej i najliczniej obsadzona była kategoria seniorów. Tutaj sklasyfikowano aż 92 wędkarzy, wśród których nie zabrakło uczestników cyklu GPP i medalistów MP. Moimi cichymi faworytami byli Krzysztof Bukrak, Łukasz Kalmus i Marcin Kostera.

 

Kategoria U-23 była obok kategorii kobiet najmniej liczna - kolejno 16 i 15 zawodników/zawodniczek. Troszkę więcej wędkarzy liczyły kategorie kadetów i juniorów - tam faworytów upatrywano w braciach Turek, Bartku Nysztalu oraz Magdalenie Jasińskiej.

 

Dzień pierwszy

 

Sobota przywitała wszystkich bardzo ładną pogodą. Zza chmur szybko wyjrzało słońce, które zwiastowało dobre warunki do rozegrania zawodów. Po dojechaniu nad brzeg kanału można było zauważyć solidny uciąg ze strony Zegrza i znaczny wzrost poziomu wody w stosunku do dnia poprzedniego. O 7:00 oficjalnie rozpoczęto zmagania, a towarzyszyło temu symboliczne wciągnięcie flagi na maszt przez ubiegłorocznych zwycięzców cyklu GP Okręgu.

 

W pierwszej kolejności przeprowadzono losowanie. Jak się później okazało tym razem miało oni niebagatelne znaczenie. Prawie wszyscy zawodnicy zakładali nęcenie 3 różnych metod - uklejówki, skróta oraz pełnej tyczki. Taki wariant zapewniał alternatywę w przypadku braku wyników na preferowanej metodzie. Treningi pokazały, że na skrócie pokazują się miejscami średnie płocie, pod tyczką można liczyć na pojedyncze duże leszcze, zaś ukleja gwarantuje pewne punkty, które zwłaszcza w pierwszych minutach zawodów mogą okazać się nieocenione. O godzinie 10:50 zabrzmiał sygnał wolno nęcić.

 

 

Większość zawodników na początku próbowała łowić ukleje, jednak srebrne rybki rozproszyły się w łowisku i przestały intensywnie żerować. Przyczyną było bardzo dużo brudu płynącego na powierzchni wody i wspomniany silny uciąg, który nakazywał zawodnikom przepływanie zestawem tak jak na rzece.

 

Ryby pojawiały się stanowiskowo i brały dość delikatnie w przeciwieństwie do treningów, gdzie jeśli ryba brała, robiła to pewnie i zdecydowanie. Ciekawostką były leszcze, które pojawiały się w zanęcie wielu zawodników, jednak zdecydowana większość z nich nie pobierała pokarmu. Dowodem na to jest masa podhaczonych ryb - to za płetwę ogonową, to za grzbietową, to za brzuch. Te przypadkowe podhaczenie windowały niektórych zawodników o kilka-kilkanaście pozycji w górę.

 

Niektórzy, tak jak kolega Piotr Pytkowski przeżywali innego rodzaju emocje. Na wędce kolegi Piotrka zameldowały się bowiem... niewymiarowe sumy. Kto wie - może wypłoszyły one pozostałe ryby z łowiska i stąd niski wynik popularnego na Mazowszu "Pytona"?

 

Kluczem do sukcesu dla tych, którzy nie mieli szczęścia z leszczami było sukcesywne odławianie czegokolwiek i częste przeskakiwanie z metody na metodę w celu poszukiwania ryb. Taką taktykę zastosował m.in. Łukasz Kalmus, który pierwszego dnia wygrał najmniej rybny sektor seniorów.

 

Po pierwszym dniu w kategorii seniorów prowadził Krzysztof Bukrak, który dobrał się do leszczy i co istotne, zacinał je w prawidłowy sposób. Wśród młodzieży liderował Maciej Grzybowski, który z zamykającego całe zawody stanowiska wyłowił ponad 1600 pkt. W juniorach najlepszy był Łukasz Gierach z Pruszkowa, zaś wśród kobiet prowadziła Katarzyna Szypszak z Błonia.

 

 

Najlepszą kadetką okazała się Magdalena Jasińska, także z Błonia. W klasyfikacji drużynowej pierwszą pozycję zajmowało Koło nr 29 Kobyłka, które broniło tytułu wywalczonego rok wcześniej. Tuż za jego plecami czaiły się jednak zespoły Kongera Żoliborz i Esoxa Sensas Warszawa. Broni nie zamierzały składać także zespoły z Pragi-Południe oraz koło Mirage Szóstka.

 

Dzień drugi

 

Niedziela zdaniem najbardziej doświadczonych zawodników miała być dniem, który przyniesie poprawę wyników i duże ryby, zwłaszcza w sektorze seniorskim. I tak właśnie było. Woda znów podniosła się o kilkanaście centymetrów, a Kanał wrócił do swojego normalnego stanu. Wszystkich zaskoczył jednak poranny brak uciągu, który zwiastował zupełnie inne przygotowanie do nęcenia i wybór innych zestawów.

 

O tym jak przewrotna bywa ta woda zawodnicy przekonali się 15 minut przed nęceniem. Gdy kule były już ulepione, a na topy zawędrowały lekkie zestawy... kanał wystartował i zaczął płynąć kto wie czy nie szybciej niż w sobotę. Znów potrzebne okazały się 2-2,5 gramowe spławiki, a kule należało mocniej docisnąć lub doprawić klejem. Niektórzy zagrali va bank i nie wprowadzili żadnych poprawek... ja przekonałem się jednak, że mocniejsze doklejenie było trafnym wyborem. Los sprzyjał mi niemiłosiernie i po pechowym losowaniu w pierwszym dniu (4 miejsce w sektorze, łowiłem w bezrybnym odcinku), tym razem zamykałem zawody ze świadomością, że wygrana tura może przesunąć mnie nawet na podium. Obok siebie miałem jednak nie byle kogo - zawodnika Robinson Team, Macieja Chłopeckiego, który po pierwszym dniu był dla mnie absolutnym faworytem całej imprezy (2 sektorowa w sobotę). Los do drugiego sektora posłał dwie sektorowe "1" i "poprawił" towarzystwo Krzysztofem Turkiem oraz Hubertem Domańskim, którzy na tej wodzie radzą sobie bardzo dobrze. Zapowiadało się zatem bardzo ciekawie.

 

 

Nie mniej interesująco było w sektorze seniorskim od Warszawy, gdzie w jednym podsektorze usiedli: Artur Niewiadomski, Tomasz Solka, Krzysztof Bukrak, Piotr Chłopecki i Andrzej Giluk. Absolutnie podsektor śmierci. Najlepszy w nim okazał się Artur Niewiadomski, który przez 4h złowił ponad 6 kilogramów leszczy! To jednak nie był najwyższy wynik tego dnia. Wszystkich zdystansował Leszek Stopa z Legionowa, który przypomniał o swoich legendarnych umiejętnościach łowienia leszczy na kanale. Ponad 7400 punktów to wynik godny owacji na stojąco, tym bardziej, że osiągnięty ze środka sektora na Kobiałce.

 

 

Podczas, gdy niektórzy seniorzy prześcigali się 3-4 kilogramowymi wynikami, miejsce na podium w klasyfikacji generalnej zapewnił sobie Marcin Ostrowski z koła 36 BOLT. Dwukrotnie wygrał swoje podsektory osiągając co prawda niskie, ale mocno wypracowane wyniki. Mistrzem Okręgu w tej kategorii został Dariusz Studniarz, który do 3540 pkt dołożył 4910 z niedzieli i z dwiema "jedynkami" sięgnął po upragnione złoto. Ostatnie miejsce na podium wywalczyła legenda mazowieckiego spławika - Krzysztof Bukrak.

 

W kategorii U-23 zgodnie z przewidywaniami doszło do ogromnych przetasowań. Tutaj wyniki wcale nie były wyższe niż dzień wcześniej. Od strony "banana" ryb było ewidentnie mniej i każda uklejka lub krąpik z tyczki okazywały się bardzo ważne. Tego dnia udało mi się wygrać cały sektor, z wagą 1590 punktów, na co złożyło się głównie odławianie lekkim zestawem ryb z pełnej 13-stki. Ryby brały dość daleko na spływie, a w prowadzeniu spławika bardzo przeszkadzały trawy i liście na powierzchni. Wynik uzupełniłem dołowieniem kilkunastu uklejek w ostatnich minutach zawodów. Łowiący obok mnie Maciek Chłopecki, dość pewnie wypracował podsektorową "2", co oznaczało tylko jedno - Mistrzostwo Okręgu Mazowieckiego, zasłużone jak w żadnym innym przypadku. Przez ostatnie lata Maciek non stop, o włos przegrywał pierwszą lokatę, więc jego zwycięstwo w tym roku miało charakter symboliczny.

 

Drugie miejsce dla Krzysztofa Turka z Kobyłki, który wygrał drugi podsektor, w znacznej mierze dzięki przepięknej 400-gramowej płoci złowionej na tyczkę. Sektorowe "1" z dnia pierwszego, czyli Maciej Grzybowski i Marcin Szubierajski, tym razem połowili nieco gorzej i kolejno z 4 i 5 punktami z niedzieli, spadli poza podium. Rzutem na taśmę brązowy medal wywalczył niżej podpisany, Damian Furmańczyk, który Marcina Szubierajskiego wyprzedził wagą złowionych ryb.

 

 

W kategorii U-18 z dalekiej podróży wrócił inny zawodnik z Koła nr 29 Kobyłka - Mateusz Turek, który dzięki "1" z niedzieli wskoczył na trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej i sięgnął po brąz. Jak ciasno było w kategorii juniorów niech świadczy fakt, że 1 i 7 miejsce w klasyfikacji generalnej dzieliły tylko 2 punkty sektorowe, a zawodnicy z miejsc 2,3,4 i 5 uzyskali po 6 punktów! Złoty medal i mistrzostwo okręgu wywalczył Bartosz Nysztal z Kongera Żoliborz, który drugiego dnia był 4 w podsektorze. Srebro Łukasza Gieracha z Pruszkowa, oznaczało dla niego nic innego jak prawo startu w Mistrzostwach Polski U-18, które lada dzień odbędą się w Szymanowicach.

 

Jakby tego było mało u kobiet walka o medale były jeszcze bardziej dramatyczna. Wszystkie panie, które stanęły na podium zdobyły po 4 punkty sektorowe, a o kolejności w kolorach krążków decydowała waga ryb. Pierwsze miejsce przypadło tym samym Martynie Szpondowskiej z Koła nr 29 Kobyłka, która w ostatnich latach zrobiła ogromne postępy. Ten medal jest zwieńczeniem jej ciężkiej i systematycznej pracy na treningach. Tuż za Martyną uplasowała się młoda, ale zdecydowanie bardziej doświadczona Katarzyna Szypszak z Błonia, która złoto przegrała o 30 gramów!

 

Trochę więcej straciła Estera Tracz z Kongera Żoliborz, jednak to wystarczyło do zdobycia brązowego medalu. Mamy zatem bardzo młodą obsadę w czołówce kobiet, czego dowodem są także 2 kolejne miejsca - Ewelina Bartosiewicz i Emilia Mosak!

 

Wśród kadetów wszystkich zdystansowała Magdalena Jasińska. Zawodniczka z Błonia, zdobywając dwie sektorowe "1" pokazała, że już niebawem pozostałym paniom przybędzie kolejna młoda, niezwykle utalentowana przeciwniczka. Drugie miejsce, również z dwiema "1", ale mniejszą wagą zdobył Mateusz Zieliński z Koła Mirage, zaś trzecie Krzysztof Tkaczyk z Koła Warszawa Praga-Północ. Kto wie - może to właśnie przyszłość mazowieckiego spławika?

 

Największą rybę zawodów złowił nie kto inny jak Leszek Stopa - jego leszcz ważył 1490 gramów!  Do rozstrzygnięcia została jeszcze klasyfikacja drużynowa. Tutaj niezwykle udana tura w wykonaniu Koła Mirage dość mocno przestawiła kolejność w czołówce, jednak liderująca po pierwszym dniu Kobyłka nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa i udowodniła, że w mazowieckim spławiku powstało naprawdę silne koło, które potrafi w powtarzalny i regularny sposób wygrywać lokalne zawody okręgowe. Mirage stracił do Kobyłki tylko 3,5 punktu, ale już dość zdecydowanie wyprzedził Kongera Żoliborz, który tym razem musiał zadowolić się brązowym medalem. Zaraz za strefą medalową znalazły się Esox Warszawa i Praska "Czwórka".

 

Zmęczeni wędkarze zabrali się za wymianę doświadczeń po zawodach i wzajemne gratulacje. Ceremonia wręczenia pucharów przebiegła sprawnie, podobnie jak całe zawody, które tym razem poza kilkoma niewielkimi wpadkami, należy ocenić jako naprawdę udane pod względem organizacyjnym. Pojawiło się na tym tle światełko w tunelu.
Po zakończeniu pozostało już tylko przystąpić do wspólnych zdjęć i zwodować Mistrza Okręgu. A któż zasłużył na to bardziej jak nie Maciej Chłopecki? Ale przyznasz chyba Maćku, że nawet kosztem utopionej czapki było warto...