Jak przygotować tyczkę do sezonu?

 
Wartość sprzętu wędkarskiego potrafi znacznie przekroczyć wartość samochodu, którym jeździmy. Jeśli zatem o nasze auto dbamy najlepiej jak potrafimy, z wędkami powinniśmy obywać się podobnie. Tym bardziej, że tyczkowe porządki to naprawdę nic trudnego... A gdy już rzucimy się w zawodniczy wir, na prawdziwe SPA nie będzie czasu. Dlatego przedsezonowe przygotowania to świetny moment, by zadbać trochę o pielęgnacje naszej wędki. Nie będzie tutaj laserów i gadżetów za setki złotych. Zostajemy wierni starym, sprawdzonym patentom.
 

Do pełni szczęścia potrzebne nam będą: płyn do mycia naczyń (lub najzwyklejszy szampon), kilka metrów cienkiego sznurka, bardzo drobny papier ścierny, teflon w sprayu, klej typu kropelka, gąbka, zmywacz do paznokci, waciki i taśma klejąca.

 

 

1)      Renowacja uszczerbionych złącz

 

To problem, z którym spotykają się niemal wszyscy tyczkarze. Najczęściej dotyczy męskich złączy w elemencie nr 3, 4 i  5, czyli tych, które są najmocniej eksploatowane w trakcie łowienia. Jeśli uszczerbienie jest niewielkie (umownie do ok. 5 mm), bardzo szybko możemy sprawić, że problem zniknie. Potrzebna nam będzie tylko i wyłącznie niewielka kartka drobnego papieru ściernego.

 

Uszkodzony element przykładamy do kartki, którą kładziemy na twardej i stabilnej podstawie (może być podłoga albo stół). Następnie okrężnych ruchem zaczynamy posuwać elementem po papierze, do momentu, w którym zetrzemy odpowiedni fragment wędki. Odpowiedni, tzn. taki w którym nie będzie już śladów uszczerbienia, a całość będzie gładka. To dobre rozwiązanie, ale bywa niebezpieczne w przypadku wędek używanych przez kilka sezonów, które ścieraniu były poddawane wielokrotnie. W ich przypadku element można skrócić łącznie o nawet kilka centymetrów, a to może być niebezpieczne dla całego wędziska, które w najmniej spodziewanym momencie może się rozłączyć lub pęknąć.

 

 

2)      Teflonowanie złącz

 

Gdy zlikwidujemy wszystkie uszczerbienia, możemy zadbać o niedobór teflonu. Na wstępie warto wspomnieć, że teflonowanie nie dotyczy wszystkich modeli wędzisk nasadowych. Niektóre z nich, zgodnie z zaleceniem producenta wcale nie powinny być teflonowane. Teflonu nie używamy także względem wędzisk nowych lub takich, które eksploatowaliśmy dosłownie kilka razy. Przed pierwszym psikaniem złącze „musi zdążyć się zużyć”.

 

 

Jak zrobić to dobrze i równo? Po pierwsze przed użyciem sprayu, dokładnie myjemy złącze męskie i wycieramy je suchą szmatką. Musimy upewnić się, że na elemencie nie ma żadnych grudek i paprochów. Następnie, przy użyciu taśmy klejącej obklejamy element poniżej teflonowanego złącza. Dzięki temu po pierwsze nie zabrudzimy elementu białym pyłem, a po drugie uzyskamy równy wzór. Samo sprayowanie powinno być wykonywane na zewnątrz lub przy szeroko otwartym oknie. Sprayem psikamy z odległości ok. 25-30 cm. Taki dystans sprawia, że na złączu nie powstają mokre plamy, a wszystko równomiernie pokrywa się teflonem. W trakcie procesu element powoli obracamy. Po wszystkim wszystkie elementy oddzielnie suszymy… i gotowe!

 

 

3)      Wymiana lub wklejanie korków czyszczących

 

Korki czyszczące to bardzo przydatny gadżet, który nie tylko, jak sama nazwa wskazuje, pomaga w czyszczeniu żeńskiego złącza kolejnego elementu, ale także usprawnia nasadzanie topu na tyczkę (i minimalizuje tym samym powstawanie uszczerbień). Korki zakładamy zatem tylko w elementach topu (najczęściej na 4 i 5 element). Zdarza się, że korki, które kupimy, po wsadzeniu w element pasują jak ulał...

 

 

Problem w tym, że najczęściej po kilku wyjazdach na ryby zaczynają one wypadać lub się wysuwać. Aby temu zapobiec wklejam korki na klej typu kropelka. Uważam jednak z ilością kleju i daję go bardzo niewiele. Jego niewielka dawka wystarcza, by utrzymać korek na miejscu do końca sezonu, ale w razie potrzeby (po zakończeniu sezonu), przy użyciu niewielkiej siły, pozwala wykręcić korek i zrobić miejsce na nowy.

 

 

4)      Czyszczenie szczytówek

 

To proces bardzo często pomijany przez wędkarzy wyczynowych. Z resztą – często nad wodą możemy się zorientować, kto dba o swoje szczytówki, a kto o tym zapomina. Objaw? Zwisający i zacinający się amortyzator, przyklejający się do wewnętrznych ścianek szczytówki. Po sezonie w szczytówkach gromadzi się mnóstwo różnego rodzaju zabrudzeń. O to w wilgotnej i wąskiej rurce nietrudno. Takie zabrudzenia gromadzone latami prędzej czy poźniej zaczną blokować nasz amortyzator, a w konsekwencji nawet go uszkodzą.

 

 

Aby temu zapobiec wystarczy pod koniec sezonu wyjąć amortyzatory ze szczytówek i za pomocą sznurka (który wprowadzamy do środka struną) przeczyścić ich wnętrze. Suchy sznurek zabierze ze sobą wszystkie brudy, a my będziemy mogli z czystym sumieniem włożyć w środek nowe gumy.

 

 

5)      Zmywanie znaczników

 

Czasami, gdy patrzę na topy niektórych zawodników nie dowierzam własnym oczom. Kilkadziesiąt kresek, kreseczek, oddalonych od siebie o 3, 5, 10 cm. I jak się w tym wszystkim połapać? Jak odnaleźć właściwy grunt, gdy ryby akurat kapryszą, a my co pół godziny musimy przestawiać przynętę z dna na 30 cm w górę?

 

 

To już zostawiam wyczynowym „artystom”. My wolimy jednak precyzję, dlatego, gdy tylko na topie pojawią się dwie, trzy kropki, zmywamy całość i „zerujemy konto”. Ten zabieg jest naprawdę banalny – wystarczy zmywacz do paznokci, wacik i odrobina cierpliwości.

 

6)      Mycie wędziska

 

Punkt, nad którym trudno się rozwodzić, ale nie mniej istotny niż poprzednie. Wiemy przecież doskonale, że czysta wędka nie tylko lepiej prezentuje się nad wodą, ale jest przede wszystkim szybsza. Ludwik (lub szampon), gąbka, 5 minut i gotowe. A nikt mi nie powie, że taką wypucowaną, domytą wędką nie zaczyna się zawodów przyjemniej. Wam życzymy, aby po każdych z nich Wasze kije kwalifikowały się do długiego mycia. Wszak leszczowy śluz nie schodzi z nich najłatwiej!

 

Tekst: DF

Dodał: DF

Zdjęcia: ŁK